Nazywam się Jassie White i mieszkam w Gdyni. Mam młodszego brata o imieniu Justin. Nasi rodzice bardzo nas kochają , ja ich zresztą też. Nie mam żadnej innej rodziny oprócz nich , dziadkowie umarli, a ciocie i wujkowie aktualnie mieszkają za granicą , przez co nie utrzymujemy z nimi żadnych kontaktów. Rodzina zawsze była dla mnie na pierwszym miejscu. Uważam , że bez takich ludzi nie będziemy mogli być szczęśliwi. Oni zawsze zrozumieją, pomogą i nie opuszczą... To prawda. Czasami się z nimi pokłócę, lecz potem zrozumiem , że oni po prostu chcą dla nas dobrze. Szczerze mówiąc , nie wyobrażam sobie bez rodziców życia.
Dziś 17 kwiecień. Moje siedemnaste urodziny. Bardzo cieszę się z tego powodu , ponieważ wyczekiwałam na ten dzień bardzo długo. Skąd moja radość? Jest to dla mnie wyjątkowy dzień. Organizuję urodzinowe przyjęcie w klubie poza miastem. Na imprezę zaprosiłam : mojego chłopaka Oscara , przyjaciółkę Britney oraz wiele innych znajomych ze szkoły. Całościowo na przyjęciu miało zjawić się 23 osoby.
Wstałam późnym rankiem i zbiegłam po schodach na dół. Okazało się , że jest 7.05 i wszyscy jeszcze śpią. Miałam wielką ochotę na płatki zbożowe na mleku. W związku z tym zagrzałam mleko w mikrofali , wsypałam płatki do naczynia i zaczęłam jeść. Gdy się pożywiłam była dopiero 7.30. Postanowiłam , że położę się jeszcze spać aby być wypoczętą na urodzinach. Położyłam się na łóżku i próbowałam zasnąć. Plany jednak nie powiodły się. Nie mogłam usnąć. Po paru minutach bezczynnego leżenia na łóżku wstała i poszłam wziąć orzeźwiający prysznic. Po kąpieli weszłam do mojego pokoju. Przypomniałam sobie , że przecież nie wybrałam jeszcze stroju na urodziny. Miałam straszny dylemat co ubrać. Otworzyłam szafę i zaczęłam przebierać w ubraniach. "Hmm...- myślałam. -Czerwona , obcisła sukienka?- Nie , nie wypada na tą okazję. - Dżinsy i zielony top? - Nie , za skromnie!- Nie mam się w co ubrać !!!- mówiłam w myślach." Parę minut myślała jeszcze co włożyć. Wybór jednak padł na zwiewną , różową sukienkę w kropki z granatowym paskiem w tali.. Moim zdaniem wyglądałam w niej olśniewająco.
Jeszcze tyle godzin łączyło mnie od urodzin , że na prawdę nie miałam co robić. Straszne nudy. Nagle usłyszałam , że ktoś schodzi po schodach. Podeszłam do drzwi i wychyliłam przez nie głowę. Ujrzałam moją mamę. Jej długie czarne włosy opadały lekko na ramiona a piękne brązowe oczy wyrażały jej dobroć i szczęście.
- Cześć mamo ! - zawołałam.
- O. Hej córcia . Już wstałaś? - zapytała zdziwiona.
- Tak jakoś nie mogłam dzisiaj spać.
- Och. To pewno dlatego , że dziś twoje urodziny.
- No pewnie tak. Popatrz wybrałam już sukienkę w której pójdę na imprezę.
- O prześliczna. Nawet nie wiedziałam , że taką masz. Gdzie ją znalazłaś ?
- Trudno było ją znaleźć, ale jakoś się udało.- powiedziałam.
- Zapomniałabym . Mam coś dla Ciebie.
- Na prawdę ?- zapytałam zdziwiona.
- Proszę , to dla Ciebie! Mam nadzieję , że będzie przynosił Ci szczęście i obojętnie co się stanie nigdy nie zapomnisz o mnie i tacie.
- Mamo! Dziękuję Ci jest cudowny!- wykrzyknęłam z radością.
Mama wręczyła mi piękny naszyjnik .Od razu założyłam go na szyję. Będzie się ładnie komponował z granatowym paskiem przy sukience. Po chwili zeszłyśmy na dół . Mama zapytała się mnie co chcę dziś na śniadanie i zaproponowała , że mi je zrobi. Po prosiłam o naleśniki z dżemem brzoskwiniowy. Uwielbiam brzoskwinie. Po porostu mogła bym je jeść tonami. Po kilkunastu minutach naleśniki były gotowe. Jadłam aż mi się uszy trzęsły. Po chwili do kuchni wszedł tata wraz z Justinem . Usiedli przy stole i razem ze mną zaczęli konsumować naleśniki.Podczas jedzenia rozmawialiśmy:
- Jak tam samopoczucie w dzień urodzin ?- zapytał tata.
- Czuję się świetnie. Myślę , że ten dzień zostanie mi w pamięci. - odpowiedziałam.
- No na pewno.- wtrąciła mama.
- A o której mamy Cię z mamą zawieść do tego klubu?
- Przyjęcie rozpoczyna się o 15,00, więc z domu musimy wyjechać około 14. - poinformowałam.
- Aha. To mamy jeszcze 3 godziny.
- Tak , ale trzeba jeszcze odebrać tort z cukierni. - powiedział mama.
- Dobrze to ja się ubieram i już po niego jadę. - rzekł tata.
- To super! - krzyknęłam.
Tata poszedł do garderoby , ubrać się. Ja z mamą posprzątałyśmy po śniadaniu , a Justin poszedł do swojego pokoju pobawić się. Potem poszłam do pokoju i zaczęłam przygotowywać się do wyjścia. Zostało mi tylko 2 godziny. Umyłam zęby oraz twarz i założyłam sukienkę. Parę minut później usiadłam przy lustrze i zaczęłam przygotowywać mój makijaż. Pomalował lekko powieki , przedłużyłam rzęsy i dałam trochę fluidu. Następnie pomalowałam usta jasno różową szminką , a potem nakryłam to warstwą bezbarwnego błyszczyku. Pomalowałam paznokcie na granatowo i dodałam akcent różu. Następnie rozpuściłam włosy i byłam gotowa. Wyglądałam ślicznie. Naszyjnik od mamy ładnie komponował się z sukienką a granatowe szpilki dodawały mi elegancji. Moje lekko falowanie włosy ładnie opadały na ramiona .
Zeszłam na dół , tata z mamą i Justinem już na mnie czekali. Poszliśmy do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Trasa była dość nudna. Widoki wcale nie były barwne i kolorowe lecz całkiem szare.Dopiero gdy wyjechaliśmy za miasto , ujrzałam piękne polany i rozkwitające drzewa i krzewy. Po chwili byliśmy już na miejscu.Wysiadłam z samochodu i ruszyłam pewna siebie do drzwi. Nagle upadłam na pupę. Zahaczyłam butem o nierówno wyłożoną kostkę brukową. "Ale wpadka!-pomyślałam.". Na szczęście nikt tego upadku nie zauważył. Szybko podniosłam się z ziemi , otrzepałam sukienkę i weszłam do klubu. Moim oczom ukazała się wielka sala. W rogu stały stoliki a wolna część sali to parkiet do tańczenia. Przy barze zauważyłam gości urodzinowych.
-To my już jedziemy.- powiedziała mama.
- Dobrze.
Nagle podeszli do mnie wszyscy goście i zaczęli składać mi życzenia urodzinowe oraz wręczać prezenty. Od Britney dostałam trzy letnie bluzki. Oscar podszedł do mnie ostatni złożył mi życzenia i powiedział:
-Prezent dostaniesz później.- mówiąc to pocałował mnie w usta.
Odwzajemniłam pocałunek i zaczęliśmy się namiętnie całować. Nagle podeszła do nas Britney i po prosiła abym pokroiła tort. Oczywiście zgodziłam się. Podeszłam do stolika na którym stał tort i zaczęłam go kroić.
Trochę mi zeszło ponieważ kawałków trzeba było dużo, apotem ludzie chcieli jeszcze dokładki. Po zjedzeniu torta wszyscy poszli tańczyć. Oscar po prosił mnie na chwilę.
- Chodź . Dam Ci prezent.
Oscar wziął mnie na ręce. Weszliśmy po schodach. Wiedziałam , że w klubie jest także hotel. Męczyło mnie jedno pytanie :" Czy on wynajął dla nas pokój?". Nie umiałam znaleźć odpowiedzi na to pytanie.Po chwili weszliśmy do jednego z pokoi. Na środku stało wielkie łoże. Oscar położył mnie na nim i zaczął mnie przytulać. Po chwili byliśmy cali goli i całowaliśmy się namiętnie. Było cudownie , Oscar przyciągał mnie do siebie i zaczęliśmy się obmacywać...
Jednak coś zakłóciło tą chwilę. Zadzwonił telefon. Oscar namawiał mnie abym nie odbierała, jednak coś podkusiło mnie do odebrania.
-Halo.
-Dzień dobry. Dzwonię ze szpitala w Gdyni.
- Co się stało ?\
_______________
Ejj! Komentarze?! O tak ! Proszę o komentarze. Jak to czytasz to chociaż napisz "fajnie" albo dodaj się do obserwujących bloga. Wtedy wiem , że ktoś to czyta. ;ppp. ( o ile ktoś to czyta.)***
A tak wgl. Podoba się ?
no podoba sie ;d
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie : http://chlopak-ktory-nauczyl-mnie-zyc.blogspot.com
Boskie <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie : for-you-4ever.blogspot.com
By: Zakręcona ^^
boskie < 33
OdpowiedzUsuńdomyślam się, że rodzice zginęli w wypadku .?
by: miś lu go . #
Fajnie , że Wam się podoba !
OdpowiedzUsuńsuper, podoba mi się . <33
OdpowiedzUsuńby : Biała . xd
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńpodoba mi się i to bardzo. ;)
OdpowiedzUsuńzapraszam również do mnie. ;)
http://wonderful-story.blogspot.com/
Przeczytałam na razie 1 rozdział i sądzę że jest ciekawy i naprawdę super.Następne na pewno przeczytam.Dodałam się do obserwatorów i zapraszam do mnie.;)
OdpowiedzUsuńhttp://fromlefttohell.blogspot.com/